Missing you
Hmm...wróciłam do domu na praktyki. I w sumie nie byłoby w tym nic złego, no może oprócz nieuniknionej nudy, która w którymś momencie się pojawi, no bo co można robić na wsi...Ale ...no właśnie, zawsze musi być jakieś "ale". W tym przypadku, nie wiem czemu, zaczęłam odczuwać taką pustkę? Chyba tak można to nazwać.
Nie byłam od początku studiów na tak długo w domu, cały miesiąc. I właściwie, dopiero teraz zaczęłam odczuwać tą dziurę jaką po sobie pozostawił mój brat. Wiem, że już sporo czasu minęło, ale jednak miasto potrafi być dobrą odskocznią. Oczywiście, na początku było ciężko, ale szybko udało mi się jakoś tą pustkę zapełnić czymkolwiek. A tu jest inaczej. Nie mam pojęcia z czego to wynika, po prostu tęsknię. Nie sądziłam kiedyś, że będę chciała usłyszeć jego wkurzające pomrukiwania pod nosem, bo nie chciało mu się normalnie odpowiadać albo że będzie mi brakować, jak pożerał dosłownie całą blachę ciasta, które akurat upiekłam, po czym szedł godzinami grać w piłkę.
Napisałeś, że to nie nasza wina, ale czasami myślę, że mogłam coś wcześniej zauważyć, albo przynajmniej spojrzeć w to głupie okno trochę wcześniej...I wiem, że gdybanie nie ma sensu, ale niekiedy po prostu się zastanawiam.

Komentarze
Prześlij komentarz