#1 letter
No i minął już prawie rok, a ja mam wrażenie jakbym znała Cię już wieczność. Mam nadzieję, że nie dałam Ci tego nigdy przeczytać, bo chcę żeby to było cukierkowe do porzygu, a nie chcę żebyś się przestraszył.
Wiem, że to brzmi jak tekst z kiepskiej komedii romantycznej, ale nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Nawet nie pamiętam, jak wszystko wyglądało zanim Cię poznałam. Nie mam pojęcia co robiłam ze swoim życiem, ale jedno jest pewne, nie było tak fantastyczne jak z Tobą. Nigdy wcześniej nie byłam aż tak szczęśliwa, naprawdę...
Uwielbiam tulić się do Ciebie, czując jednocześnie zapach Twoich perfum. Kocham leżeć z Tobą na łóżku i po prostu nic nie robić, całować Cię, siedzieć z Tobą do wczesnych godzin porannych w Cubano i rozmawiać na wszystkie możliwe, nawet najbardziej głębokie tematy. No co mogę więcej powiedzieć, kocham Cię. Te słowa wydają się taki proste, ale jakby niewystarczające, nie sądzisz?
W każdym bądź razie bardzo się cieszę, że Cię rok temu poznałam na tych tinderach, a później odważyłam się zaproponować spotkanie (no bądźmy szczerzy, muszę sobie chociaż w 90% przypisać zasługę za tą randkę xd) *edit: nie wierzę, że właśnie użyłam "xd"* Film był beznadziejny, ale spacer nad Wisłą jak najbardziej szanuję. W ogóle nie wierzę, że nie odstraszyło Cię jak przez 20 min opowiadałam o robieniu idealnej owsianki, albo jak się pierwszy raz przy Tobie upiłam jednym piwem i zaczęłam gadać o serze, no i oczywiście jak zaczęłam rzygać akurat gdy wszedłeś do łazienki na urodzinach Buczka i musiałeś mnie ogarniać, aaaaa jeszcze nie można zapomnieć tego pamiętnego pierwszego pocałunku. Jakim cudem nie zwiałeś? Wiem, że już kilka razy pytałam, no ale dalej nie rozumiem.
Wiem, że może, wróć, na pewno, za wcześnie Ci powiedziałam, że Cię kocham, no ale tak jakoś wymsknęło mi się. Jak dobrze, że nie wziąłeś wtedy nóg za pas. Szkoda by było nie przeżyć tak dobrego roku.
Poza tym uwielbiam, że mnie zaakceptowałeś, chociaż jednak niosę ze sobą bagaż, ewidentnie jestem zepsuta. Pewnie innym nie chciałoby się tym zajmować, mną zajmować...W sumie muszę przyznać, że zanim Cię poznałam miałam taką pustkę, może "ciemność" brzmi za poważnie, ale tak się właśnie czułam. Nie martw się, teraz już jest o wiele lepiej, oprócz pewnych epizodów od czasu do czasu, ale to już po pijaku omówiliśmy xd (no idealny moment na "xd").
Tak na marginesie, niby powinniśmy przestać tam chodzić, bo skutki to zawsze dramat (dowód #1 ściana pod kamerą; dowód #2 przystanek), no ale bądźmy szczerzy, to się nigdy nie uda.
Dobra, chyba już się za bardzo rozpisałam, więc może tu już się pożegnajmy. Ciekawe czy zdecyduję Ci to pokazać, w sumie może powinnam...Ale z drugiej strony, jeszcze się będziesz ze mnie nabijał, a takie szkalowanie to trochę słabe, nie uważasz? Dobra, może pójdźmy na układ, jeśli to czytasz, to nie możesz się ze mnie śmiać...iiiii z tego bloga (czasem dobrze tak o czymś napisać, zrzucić ciężar z bark), ok?
Jeśli nadal czytasz, to znaczy że się zgadzasz, czyli umowa zawarta i proszę mi tu jej nie łamać, Panie XD
Dobra, to już kończę. Pa *klepie po klacie*
P.S Byłabym zapomniała, kocham Cię i już się nie mogę doczekać września ♥
*I Wenecji

Komentarze
Prześlij komentarz